Archiwa tagu: karmienie piersią

2014_maj_zoltaczka_niemowleca

Stany przejściowe u noworodka. Część 2

Fizjologiczny ubytek masy ciała.
Występuje u wszystkich noworodków (również tych karmionych sztucznie) w pierwszych 3 – 5 dobach życia. Zazwyczaj nie przekracza 5% do 10% masy ciała urodzeniowej. Jeśli jednak spadek przekracza 10% , wdraża się odpowiednie postępowanie. Liczmy się z faktem, że większa masa urodzeniowa noworodka, będzie się równa także z większemu spadkowi. Ok. 7 doby życia noworodek, zaczyna powoli powracać do masy urodzeniowej. Po dwóch tygodniach często wyrównuje już masę ciała do poziomu z chwili urodzenia.

Dlaczego noworodki ubywają w pierwszych dniach życia?
Ubytek jest spowodowany głównie utratą wody (po oddaniu moczu, smółki, przez skórę, podczas oddychania czy w wyniku podsychania pępowiny). Często również mama, która jest na początku przygody z karmieniem, nie dostawia dziecka do piersi właściwie. Piersi produkują zbyt mało pokarmu, a noworodek nie otrzymuje dostatecznej ilość pokarmu.

Jak postępować w przypadku, kiedy noworodek ubył ponad 10% masy urodzeniowej?
Często w takich sytuacjach personel oznacza noworodkom poziom cukru. Jeśli jest w porządku (powyżej 40 mg% ) zachęcamy mamy do częstszego dostawiania dzieci do piersi. Wcześniej sprawdzając czy mama na pewno robi to właściwie. Niski lub skrajnie niski (nieoznaczalny) poziom glukozy, sprawia, że od razu włączamy jednorazowe dokarmienie noworodka. Staramy się w ten sposób ominąć konieczność podania kroplówki z glukozy. Choć czasem zdarza się sytuacja, w której jest to konieczne. Poziom glukozy kontrolujemy jeszcze kilkakrotnie. Włączamy też tzw. „kontrolę laktacji”*

* postępowanie to dotyczy szpitala w którym pracuję, być może w innych miejscach, proces ten wygląda nieco inaczej, zawsze jednak zmierza do tego aby ustabilizować gospodarkę energetyczną noworodka.

Co to jest kontrola laktacji?
To przede wszystkim sprawdzenie czy matka i dziecko radzą sobie z karmieniem.
Czasem powód problemów z karmieniem, bywa pozornie błahy. Np. mama zna technikę właściwego karmienia, jednak pozwala przysypiać dziecku przy piersi. Sprawia to, że po kilku min. ssania, zapadając w głęboki sen, dziecko nie je a jedynie (o czym już kiedyś wspominałam) podgryza pierś. Tym samym nie otrzymując porcji mleka, których potrzebuje. Uczymy wtedy matkę pobudzania dziecka do aktywnego ssania. A noworodka wzmacniamy jednorazowo – mieszanką mleka, czy glukozą.

Kontrola laktacji to również ważenie noworodka przed i po karmieniu. Malec jest ważony na oddziale w ubrankach w których za chwilę będzie karmiony, następnie wraz z mamą udaje się na jedzonko. Mama dba o to, aby w czasie 30 do 40 min. dziecko aktywnie ssało pierś. Po tym czasie pojawia się znowu na ważenie. Istotne jest aby w tym czasie nie zmieniała dziecku pieluszki i ubranek.

Żółtaczka fizjologiczna.2014_maj_zoltaczka_niemowleca
Każdy noworodek, przechodzi żółtaczkę. Czasem jej poziomy są minimalne, lub podwyższone, ale nie wymagające leczenia (żółtaczka fizjologiczna). Zdarza się, że sięgają granicy w której należy wdrożyć odpowiednie postępowanie lecznicze (żółtaczka patologiczna). Początek  żółtaczki przypada na 2 dobę życia. Jej szczyt notuje się ok.3 – 4 doby życia. Po ok. 10 dniach powinna ustąpić całkowicie. Czasem jednak przedłuża się nawet do 3 tyg. Wymaga wtedy kontroli lekarskiej.

Jak powstaje żółtaczka?
Jest spowodowana m.in. takimi czynnikami jak: niedojrzałość wątroby, rozpad erytrocytów, często także niedoborem kalorycznym czy odwodnieniem.

Jak zachowuje się noworodek w czasie żółtaczki?
Oprócz zażółcenia powłok skórnych i gałek ocznych, ma prawo być ospały czy ubywać na masie w wyniku  słabszego ssania.

Postępowanie lecznicze:
Jeśli u noworodka zostanie stwierdzony zbyt wysoki poziom bilirubiny (żółtaczka patologiczna) zazwyczaj postępowaniem leczniczym jest zastosowanie fototerapii (lampą z góry czy fototerapii w BiliBedzie – czyli na specjalnej lampie łóżeczkowej).

Co to jest fototerapia noworodka?
Jest najczęstszą metodą leczniczą podczas zwiększonego poziomu bilirubiny. Zazwyczaj stosuje się światło fioletowe oraz lampy wolnostojące.

Coraz częściej fototerapia jest stosowana na sali u matek, tak aby została zachowana ciągłość karmienia piersią i aby nie rozdzielać matki z dzieckiem. Jest to możliwe w przypadku odpowiednich warunków na salach matek. Fototerapia to bezpieczna forma leczenia, co potwierdzają liczne źródła medyczne. Noworodek ułożony jest w łóżeczku w samym pampersie, skarpetkach i czapeczce. Oczy osłaniamy specjalnymi okularkami. Lampa zapewnia noworodkowi również ciepło. Nie jest poznany wpływ światła fioletowego na narząd wzroku noworodka. Jednak może dojść do podrażnienia spojówek, dlatego kiedy dziecko nie śpi powinno mieć założoną ochronę na oczy.

Zdarza się, że mamy na oddziale bardzo negatywnie wypowiadają się o personelu, w kwestii sprawdzania czy opaska na oczy nie zsunęła się dziecku z oczek. Proszę pamiętać, że personel zawsze stara się, aby opaski znajdowały się tam gdzie powinny. Jednak w przypadku znacznej ruchliwości malucha mogą się zsunąć. Droga mamo, jeśli w tym czasie jesteś na sali – zamiast zwracać uwagę personelowi, popraw je sama.

Jak wyglądała sytuacja kiedy mamy same opiekowały się noworodkami podczas naświetlania na swoich salach? Znacznie gorzej, bowiem okularki ciągle zjeżdżały z główki, a mamy nie nastarczały z ich poprawą. Moja rada jest jedna, pilnujmy tej ochrony, gdy maluch jest aktywny. Jeśli śpi kamiennym snem, nie jest narażony na zbytnie promieniowanie, gdyż oczy pozostają zamknięte. Niemniej jednak dmuchajmy na zimne. I bądźmy nieco bardziej wyrozumiali.

Co jest ważne w skutecznym naświetlaniu?
Skuteczne naświetlanie to takie, które jak najszybciej przyniesie oczekiwane efekty. A więc jak najkrótszy czas naświetlania, obserwacji i wreszcie moment, gdy z radością można myśleć
o wspólnym powrocie do domu. Wyznaczyć należy priorytety. Priorytetem nie będzie karmienie na żądanie, niemniej jednak częste karmienie (aby zapobiec odwodnieniu). Czyli co ok. 2,5 h trwające około 30 – 40 min. I jak najdłuższe naświetlanie. Kolejnym krokiem jest częsta zmiana pozycji noworodka z boku, na brzuszek (pamiętając, że gdy noworodek śpi na brzuszku należy go zawsze obserwować). W nocy obowiązują nas te same zasady (i również sprawdzanie co ok. 2 h jak trzymają się okularki).

Zaburzenia krzepnięcia.
Każdy nowordek tuż po urodzeniu otrzymuje wit. K (odpowiednie dawki podane doustnie lub domięśniowo).

Dodatkowo noworodkom karmionym piersią od 8 doby do ukończenia 3 mies. życia należy suplementować wit. K.

Przed czym zapobiega podaż wit. K?
Odgrywa ważną rolę w krzepnięciu krwi. Chroni przed krwawieniami z przewodu pokarmowego, błon śluzowych czy skóry.

200020989-001

Karmienie piersią – wprowadzenie. Zrozumieć położną

Wiele z nas planuje karmić swoją pociechę piersią. Wydawać by się mogło, że jest to jedna
z najnaturalniejszych czynności jakie możemy sobie wyobrazić.
Najpierw planujemy ciążę, z utęsknieniem czekamy na dwie różowe kreseczki… potem dbamy
o nią najlepiej jak potrafimy. Obawiamy się porodu, jednak karmienie piersią jest dla nas tematem odległym. Odłożonym na później. Sądzimy, że „jakoś to będzie” lub skorzystamy
z pomocy personelu. Często jesteśmy przekonane, że  karmienia piersią nie można nie umieć.
I zdarza się, że taka postawa nas gubi.

Karmienie piersią w Polce i na całym świecie jest niezwykle promowane. Ale zwróćmy uwagę, jak niewielki odsetek noworodków karmionych jest w ten sposób powyżej pół roku. A przecież WHO czyli Światowa Organizacja Zdrowia, podobnie jak AAP (Amerykańska Akademia Pediatrii) zalecają karmienie wyłącznie piersią przez pełne 6 miesięcy i do 2 lat z wprowadzeniem żywności dodatkowej, odpowiedniej do wieku dziecka. Co więc stoi na przeszkodzie takiemu działaniu?

Zdarza się, że pobyt w szpitalu, działa na mamy stresogennie. Ich zmęczenie, braki w śnie
i zupełnie nowa sytuacja w której się znalazły, sprawiają, że temat karmienia piersią zostaje przez nie odłożony na czas po wyjściu ze szpitala. Jest to jedna z przyczyn braku powodzenia
w karmieniu naturalnym.

Aby rozpoczęła się produkcja pokarmu (najpierw w postaci niezastąpionej siary) należy organizmowi dać bodziec do produkcji mleka jakim jest stymulacja piersi (poprzez ssanie,
a w wybranych przypadkach odciąganie laktatorem). Jeśli nie dostarczymy piersiom takiej stymulacji nie mamy co liczyć na samoistne pojawienie się pokarmu. Zaś jeśli dodatkowo zaczniemy regularnie  dokarmiać nasze dziecko mieszanką modyfikowaną, możemy spokojnie zapomnieć o rozpoczęciu karmienia piersią w domu.
Nasz noworodek przyzwyczai się do proponowanej mu butelki i na pewno nie będzie chciał wykonywać ciężkiej pracy jaką jest ssanie piersi.
Tak więc pamiętajmy, aby nie odkładać karmienia piersią na potem.

Niestety w naszej obecnej Ochronie Zdrowia (nie służbie) zbyt mała liczba personelu, działa
w tej sytuacji na niekorzyść. Ale pamiętajmy, że tak naprawdę skuteczność działań zależna jest od nas samych a w szczególności od naszych dobrych chęci i praktyki. To normalne, że jedna położna na oddziale nie będzie w stanie poświęcić nam tyle czasu i uwagi ile oczekujemy. Wynika to z jej dodatkowych obowiązków nałożonych przez szpital, jak i liczby pacjentek na danym oddziale.

O naszej pracy:

200020989-001

Położne czy pielęgniarki noworodkowe, mają w swoim harmonogramie pracy, opiekę nad noworodkiem, ale bardzo często „zrzuca się” na nie także kwestię nauki karmienia piersią, która leży w kompetencji położonych z oddziału położniczego, a przynajmniej tak być powinno.

Zajmując się noworodkiem czynnie towarzyszymy mu od samego początku czyli od momentu narodzin. Jesteśmy częścią zespołu obecnego na sali porodowej i sali cięć cesarskich. Przygotowujemy dokumentację noworodka. Za lekarzy zbieramy wywiad z pacjentką (co zdecydowanie nie powinno leżeć w naszych kompetencjach). Szykujemy dla niego stosowne rzeczy, które wykorzystamy po urodzeniu, przygotowujemy stanowisko noworodkowe,
z właściwym sprzętem, który zawsze sprawdzamy. Odbieramy noworodka po porodzie czy cięciu cesarskim, zaopatrujemy (czyli oczyszczamy, ważymy, mierzymy, ubieramy).
Wykonujemy niezbędne czynności, gdy noworodek słabo radzi sobie z adaptacją po porodzie. Codziennie kilkakrotnie w ciągu dnia pobieramy noworodkom zlecone badania. Czynnie uczestniczymy w 2 – 3  h obchodach neonatologicznych, starając się sprawdzić jak mamy radzą sobie w opiece i karmieniu swoich dzieci, podpatrujemy, sprawdzamy, wyjaśniamy, uczymy, odpowiadamy na pytania. Szczepimy noworodki, najpierw w kilku miejscach uzupełniając stosowną dokumentację. Podłączamy antybiotyki, często w różnych godzinach, przerywając inne prace. Nosimy badania do laboratorium (zostawiając oddział bez opieki), gdyż nie leży to
w kompetencjach pań salowych. Opiekujemy się noworodkami po cięciach cesarskich (karmienie, przewijanie) jak i tymi wymagającymi pozostania na sali obserwacyjnej i ciągłego naszego monitoringu.
A dodatkowo właśnie… pod naszymi drzwiami czekają mamy, które potrzebują pomocy, a my często zwyczajnie nie mamy już możliwości alby jej udzielić.

Mili Państwo, jak myślicie ile położnych/pielęgniarek jest przypisanych do takiej pracy w ciągu 12 godzin (dnia lub nocy)? Zakładając, że mówimy o niewielkim oddziale w jednym z dużych miast w  Polsce, gdzie dziennie rodzi się ok. 5 do 10  noworodków, a stan dobowy pacjentek to ok 15- 25?

Dwie. Często jedna.

To być może wyjaśnia sytuację na tyle, że jesteśmy w stanie zrozumieć, że przytłoczone pracą położne (czy położna)  nie będą / będzie na każde nasze zawołanie, lecz absolutnie nie rozwiązuje problemu i powinno być niedopuszczalne.

W wielu szpitalach, tworzy się obecnie stanowiska konsultantów laktacyjnych. Są to osoby po specjalnych certyfikowanych kursach – Doradcy Laktacyjnego, które są w stanie przekazać nam naprawdę ogrom rzetelnej wiedzy z zakresu karmienia piersią.

 

W praktyce często wygląda to tak, że konsultant przydzielony jest do pracy w godzinach porannych. W te kilka godzin stara się pomóc wszystkim pacjentkom, które mają problemy
z karmieniem. W rezultacie… wyręczając je w działaniu.
Nie chciałabym być w tym miejscu niesprawiedliwa, jestem przekonana, że nie wszyscy konsultanci stosują takie metody.
Często doprowadza to do tego, że tuż po wyjściu pani konsultant, pod stanowiskiem naszej pracy czekają mamy z kolejnymi pytaniami, gdyż upłynęło kilka godzin i sytuacja zdążyła się już zmienić. Lub co częstsze, bez pomocy konsultanta nie są w stanie same wykonywać czynności, które… za nie wykonywano.

Moja prośba i apel jest następujący: jeśli położna, pielęgniarka czy konsultant laktacyjny (nie wiem, czy właściwy jest rodzaj męski?) poświęca nam czas, starajmy się aby był naszym wsparciem ale ćwiczmy SAME pod jego okiem. Nie pozwalajmy się wyręczać. Zadajmy pytania
w stylu: „czy tak jest dobrze?”, „czy trzymam właściwie?”, „czy pobudzam dziecko do ssania
w poprawny sposób”? To jedyna droga do skutecznego karmienia. Mobilizacja, działanie, praktyka i… wiara w sukces :)