Archiwa kategorii: Ciąża

Trzeci trymestr – rozwój dziecka

Ku przypomnieniu jak w ostatnich tygodniach rozwija się nasze maleństwo:03ccbcb7ded6298d8d57ef1c3fd92936

  • tworzy podściółkę tłuszczową i przybiera na wadze,
  • reguluje odczucia głodu połykając wody płodowe,
  • magazynuje w swoim organizmie substancje potrzebne do życia pozamacicznym,
  • doskonali swój układ nerwowy.

Jakie zmiany zachodzą w układzie nerwowym dziecka w trzecim trymestrze?

  1. powstają ośrodki mózgowe dla poszczególnych zmysłów, dziecko odczuwa ból, 
  2. tworzą się całkiem nowe połączenia nerwowe,
  3. powstają wzorce pamięciowe ruchów,
  4. kora mózgowa staje się podłożem świadomości, pamięci, nawyków, emocji,
  5. specjalizują się półkule mózgowe,
  6. układ nerwowy zaczyna coraz sprawniej koordynować ruchy ciała i pracę poszczególnych narządów,
  7. intensywnie rozwija się słuch, dziecko doskonali proces zapamiętywania, dostosowuje swoją aktywność do dźwięków,
  8. pojawia się zdolność zapamiętywania i uczenia się,
  9. maluch przeżywa (często wraz z nami) emocje.

To wszystko wskazuje z jak pełnoprawnym członkiem naszej rodziny mamy do czynienia. Już nie z nic nie rozumiejąca „fasolką”, ale malcem, który nie tylko odbiera nasze emocje, ale także okazuje swoje własne, ciągle się rozwija, coraz lepiej koordynuje swoje nawyki a niestety bywa, że odczuwa także ból.

Nie tylko głaskanie i mówienie do brzucha ma w tych miesiącach dużą wartość, lecz także unikanie negatywnych emocji, ciepłe rozmowy z dzieckiem,  konkretne próby uczenia maluszka zapamiętywania głosów, melodii, ćwiczenia, które będzie w stanie powtórzyć np. lekkie pukanie
w brzuszek podczas jego aktywności i inne…

Ciekawe drobizagi do pokoju dziecęcego

Dziś wymieniając się ze znajomą „pocieszającymi” mailami zauważyłam, że wciąż wplątujemy
w nasze rozmowy, różne dziecięce gadżety:  których nam brakuje, o których myślałyśmy, albo po prostu te o których gdzieś tam potajemnie marzymy…

Zaczyna się zwykle od zakupu rzeczy niezbędnych: ubranek, kosmetyków, proszków do prania… Potem powoli dobieramy wystrój pokoiku, wózek. By ostatecznie kiedy czasu pozostaje niewiele, poszperać w poszukiwaniu dodatków.

Strony internetowe prześcigają się w swoich fantastycznych (i kosztownych) propozycjach dla maluchów. A my tak bardzo chcemy stworzyć dzieciom bajkowe krainy, wymarzone pokoiki (wymarzone przez nas – rzecz jasna).

Czy macie podobnie? O czym marzycie dla swoich pociech? Co planujecie zakupić?

Z racji, że jestem ostatnimi czasy trochę „przykuta” do łóżka, a moim wiernym towarzyszem stał się laptop, pozwolę sobie na lekki wpis dotyczący moich gadżetowych zachwytów. Jest to też moja lista prezentów, której raczej nie będę nikomu sugerować… (bo nie mam chyba odwagi).

Przytulaki.
Każde dziecko powinno mieć zabawkę, którą mocno „ukocha”. Czasem wcale nie jest to najdroższy miś ale często coś bardzo zwykłego, a niekiedy nawet coś co zabawką nie jest. Mnie jednak jakiś czas temu wpadł w oko taki miękki królik:

jellycat-maskotka-przytulanka-duzy-bezowy-krolik-36-cm

Królik Jellycat – tutaj.

królik-Yo-Yarn1

Królik  YoYarn – tutaj

Drewno:

Bardzo przypomina mojego drewnianego konika z dzieciństwa. Nie mogę odżałować jego straty. Gzie się podział tego nie wiem.

1412585527-427

Konik drewniany vintage – tutaj

1c567f606162ccf917aa6ed673f4ca9d,800,600,0,0

Hamak – tutaj

31

Wózek Moower – tutaj

DSC8761-720x900DSC8841-720x900

Wózek Montmartre – tutaj

Ubranka:
Opieram się zakupom typowych dziecięcych ubranek…
z misiami, postaciami
z bajek
w kolorowych tonacjach. Stawiam na biele, pastele, brązy i głębokie szarości. Ubranka robione na szydełku
z naturalnych materiałów, interesujące.
spodniczki-12123985_7101925076sukienki-12151291_2840995035dla-dziecka-rozne-12121845_9011560902bluzki-12151291_2496722034buty-12121845_1297187466bluzki-12184975_8760465225bluzki-12184975_6653366317bluzki-12171631_1988135046

Ubranka - Pakamera

Komplety do sesji:

Kto właściwie powiedział, że za sesje zdjęciowe należy płacić? Wystarczy zakupić ubranko do sesji, poszperać w domu w poszukiwaniu większego kosza, który następnie wyłożymy miękkim kocem…i można przystąpić do fotografowania.

rozne-12120280_4477486471

Koronkowy komplecik – Pakamera – tutaj

1414142264-866

1413103952-668

Zestawy – DaWanda

Kocyki/otulacze:

Muślinowe,z bambusa, alg morskich czy te z bawełny hydrofilowej – mogą służyć do wielu celów (nie tylko okrycia czy otulenia). Pomogą w szczelnym otuleniu malucha do karmienia, zapewnią mu poczucie bezpieczeństwa, spokój, lepszy sen. Będą służyły jako okrycie wózka, prześcieradło, ochronę na przewijak….i wiele wiele innych. Wybierajmy te jak największe.

95c7b8adea6a60d96c0b1547f168b691

Koc muślinowy – aden+anais – tutaj

1414536160-229

Otulacz z alg morskich i bambusa – Lullalove – tutaj

Dodatki do pokoju dziecięcego:
Nie są koniecznością, lecz ocieplają wnętrze, wyglądają bardzo wesoło i mogą być naprawdę doskonałym pomysłem na prezent.

Zawieszki, karuzele:

rozne-103126_2638530895naklejki-scienne-12042255_6458480135naklejki-scienne-12042255_3692446394rozne-12145820_2798928689mobil_moi_mili_6 (1)

Źródło: Pakamera – tutaj

70aa4baa98b4b490314ccf800a630dd3

Chmurka Yo Yarn – tutaj

1298460729boris_soft_chime1

13497746340041899_00771391

Przytulanka/ zawieszka z dźwiękiem - Boris kol. Millie&Boris – tutaj

Inne:

poduszki-12176907_3300484541

Poduszka Chmura - Pakamera – tutaj

7b4d2aa97427ff4f023aac8b1dff55c9

Książka Noworodkowa - Mamas & Papas All Mine Girl

20130304195828650

Kosz pościelowy z pędów kukurydzy – Mamas&Papas – tutaj

bed_pocket_linen_1_3

Kieszeń na drobiazgi – ta z MoiMili

Jestem zakochana również we wszelkiej maści kocach, pledach, patchworkach, dzierganych chodnikach, lampach, wiklinowych kołyskach czy koszach do przechowywania…

A Wy?

Możecie zajrzeć też do:

Bokado
ColorStories
DaWanda
Fabryka Wafelków
KrainaEkoZabawek
Mamas&Papas
MoiMili
Ochh TuTu
Pakamera
ScandiLoft

images (1)as

Raz jeszcze o kolejkowej rewolucji

images (1)as

Aż takiego odzewu na swój wpis się nie spodziewałam. Szkoda, że tylko odzewu od kobiet kiwających głową ze zrozumieniem i przytaczających swoje własne historie, na w pół z ludźmi do ciężarnych (tylko ich czy również całego świata – tego nie wiem) bardzo negatywnie nastawionych.

Wszystkie komentarze były widoczne w dniu ich wpisu. Obraźliwe szybko wylądowały w koszu. Nie po to tworzę blog dla ciężarnych i nie zgadzam się na taką formę dyskusji.

Ale uświadomiłam sobie czytając je, jak wiele jeszcze przed niektórymi życiowych lekcji.

Ci co zarzucali ciężarnym, że „chciały to mają” (innych kolokwializmów wolałabym nie przytaczać), to Ci sami którzy krytykują także pracę innych. Nie dostrzegając ile w nich samych niedoskonałości.

Naturalną rzeczą powinna być życzliwość, a jeśli nie ona, to choć podstawy kultury osobistej. Wróćmy do podstaw – poczytajmy chociażby Jana Kamyczka – „Grzeczność na co dzień”.

Mnie wychowano w taki sposób, że staram się zwracać uwagę na innych. Mam odwagę poprosić młodą dziewczynę, chłopaka czy mężczyznę, aby ustąpili miejsca staruszce, gdy nikt nie reaguje na jej widok. Kiedy widzę bladą dziewczynę stojącą w tłoku, proponuję jej swoje miejsce bo wiem, co to znaczy mieć chorobę lokomocyjną, czy czuć się słabo. Nawet jeśli przepraszam za wyrażenie: „piła pół nocy,” nigdy nie mogę mieć co do tego pewności. Przytrzymuję drzwi, pomagam kobietom z wózkiem. Jeśli ktoś ma 1 rzecz w koszyku a ja cały – przepuszczam go. Nie jest to dla mnie jakieś wyrzeczenie. A naprawdę miło jest zobaczyć czyjś zaskoczony uśmiech.
Sama takie gesty przyjmuję z wdzięcznością i uśmiechem, choć nie oczekuję ich na co dzień.

Wyjątkiem jest moja ciąża. Nie tylko moja.
Czas uwagi i troski. Chronienia brzuszka. I wiecie co? Tak, liczę na specjalne traktowanie. Liczę na uśmiechy. Na miłe rozmowy z nieznajomymi. Nie na pokłony i wielbienie – choć przyznam, nie miałabym nic przeciwko. I nie będę się nikomu tłumaczyć DLACZEGO robię zakupy
w supermarkecie w ciąży, jadę do lekarza tramwajem a nie taksówką, nie prowadzę samochodu,
a także czy zaszłam w ciążę wg. planu czy spontanicznie.

Gros ludzi narzeka na to, że sami muszą pracować podczas kiedy my ciężarne, za ICH pieniądze odpoczywamy. Jakie to niedorzeczne. I nie do końca prawdziwe, bo przecież wiele kobiet w ciąży jest aktywnych zawodowo, nawet nie z musu lecz wyboru. Ja swoją porzuciłam kiedy oddział przywitała (powracająca ostatnio dość często) gruźlica.

Niektórzy zarzucają mi, że (odnosząc się do wpisu: „Kolejkowo”) nie poprosiłam pana z komórką o ustąpienie miejsca. Wówczas problem by nie istniał. I, że przecież pan z pewnością był zaczytany, a może chory, a ja „sapiąc” nad nim sprawiałam mu jedynie dyskomfort.
Otóż nie wydawał się chory. Za to zaaferowany grą na pewno. Kiedy weszłam do tramwaju popatrzył na mnie i od razu spuścił głowę. Widziałam, że się waha więc dałam mu szansę. Pomyślałam sobie, że to tylko kilka przystanków, więc ostatecznie dam radę. Nie chciałam na siłę tego miejsca. Ale maszynista przekonał mnie, że płynna jazda nie jest jego mocną stroną. Trzęsło, huśtało i podrzucało więc stąd prezentacja brzuszka coraz niżej – nie z samego zamysłu.

Inni pytają ile lat ma moja mama? Bo wg. nich nieprawdą jest aby kiedyś było inaczej. Otóż nie wiem czy prawdą czy nieprawdą, fakt, że takie ma wspomnienia po urodzeniu dwóch córek, karzą mi jej wierzyć na słowo.

„Ciążowych” historii jest wiele. Przeszłam nad nimi do porządku dziennego. Nie roztkliwiam się. ale to nie znaczy, że nie istnieją. O jednej jeszcze opowiem.

Supermarket. Uprzywilejowana kasa. Mam jedną rzecz w koszyku.  Staję na końcu kolejki, nie ma mowy żeby przecisnąć się do kasjerki, krzyczeć nie zamierzam. Przede mną dziewczyna
w moim wieku (a więc w okolicach 30), przed nią pan o kulach (któremu to miejsce należy się jeszcze bardziej niż mnie), przed nim kilka zwyczajnych osób. Zwracam się do pani przede mną, czy jest świadoma, że to kolejka dla ciężarnych i osób niepełnosprawnych. Nie kryje zdziwienia. Nie zauważyła. No ma prawo, ale… stoi dalej nie reagując. Pytam, czy mogłaby mnie w takim razie przepuścić. Spogląda w dół mojego koszyka.
- „No skoro ma pani tylko jedną rzecz…” – odpowiada i niechętnie robi mi miejsce.
Zastanawiam się jakby tu jej objaśnić – bo może nie wie, że nawet gdybym miała cały wielki wózek (tak jak ona) i tak zobowiązana jest do przepuszczenia mnie. Ale daruję sobie te wywody.
- Dziękuję, być może kiedyś ja będę mogła panią przepuścić – mówię tylko uśmiechem.

c04ac32c237e1706349f395e639170f9

„W Paryżu dzieci nie grymaszą”… a w Polsce?

c04ac32c237e1706349f395e639170f9Kolejna książka – poradnik, która wpadła mi w ręce w Empiku. Podziwiam styl Francuzek więc, choć sam kraj ( a zwłaszcza Paryż)  darzę mniejszym uwielbieniem, z ciekawości sięgnęłam i po tę pozycję.

Nie jest tak, że znam się na wszystkim. O większości rzeczy związanych z dziećmi powyżej miesiąca życia, problemami ginekologicznymi kobiet, czy choćby z samą ciążą, wiem stosunkowo sporo, lecz nie na tyle by czuć się ekspertem.

Pewna masowa propozycja, wpadła mi w ręce całkiem niedawno. Autor – dziennikarka. A więc znów mały konflikt na starcie. Bo wydaje mi się, że doradzać w kwestiach fizjologii (nawet
w oparciu o badania) nie każdy może. Ale nic to. Książka cieszy się i tak dużą popularnością.
Przeczytałam na razie kilka rozdziałów do których chcę się odnieść.

Na pierwszych stronach jest trochę faktów o różnicach w przeżywaniu ciąży pomiędzy amerykańskimi a francuskimi mamami. I tu styl amerykański, jest chyba nam Polkom zdecydowanie bliższy. A więc My i Amerykanki, przejmujemy się, dmuchamy, chuchamy
i unikamy. Podczas kiedy Francuski, dbają aby zbyt dużo nie przytyć i nie dopuszczają by stan ciąży wpłynął znacząco na jakość ich życia.

Kolejne rozdziały oprócz naniesienia różnic, dają już konkretne rady jak postępować
z maluchami by spały, jadły i zachowywały się français” .

Nakłaniają by uczyć kilkutygodniowe (a najlepiej jeszcze kilkudniowe), noworodki w oparciu
o ich obserwację – rytmu snu (?) czyli przesypiania całych nocy. I powtarzają, że nie ma to związku z karmieniem.
A gdzie zachowanie ciągłości laktacji, dbanie o właściwą wagę noworodka? O tym cisza. Przestrzegają przed natychmiastową reakcją na płacz dziecka. Tu się zgodzę tylko w jednym wypadku – sytuacji gdy noworodek zakwili przez sen. Inaczej uważam, reagować należy zawsze, a nie przeczekiwać. Zwłaszcza w nocy. Mnie to wygląda „na zimny chów” i od razu przypominają mi się niezliczone noce pełne czuwania nad świeżo urodzonymi noworodkami. Przeczekać płaczu się nie dało. Zawsze był to komunikat: „jeść,” „boli”, „mokro”, „zimno”, „przytul mnie”. Zawsze trzeba było podejść  i zadziałać. I nie co 3 godziny, nie nawet co godzinę, ale znacznie częściej. U nas nikt nie „przeczekiwał”, a przecież my nie matki, tylko zwykły personel, który już mógł mieć dość. Ale mimo wszystko reagował zawsze i odkrywał te potrzeby z dużą uwagą. Zgodzę się jednak co do jednego.
Płacz na samym początku, to cudowna oznaka sił witalnych i dobrostanu. I fakt, że noworodek przez pierwsze godziny życia głośno krzyczy, to tylko powód do radości (rozpręża też w ten sposób swoje płuca). Nie ma więc co go usilnie uciszać, lulać i koić tych żali, ale pozwolić się „wyskarżyć”. Choć oczywiście można do niego mówić, przywitać się z nim, opowiedzieć o swoim oczekiwaniu i radości z tego, że jest już na świecie.  Również kiedy maluch jest przewinięty
i najedzony ( nie tylko w naszym pobieżnym osądzie) a zaczyna kwilić między karmieniami, nie ma potrzeby od razu brać go na ręce. Ale w większości przypadków pragnie on jednak  tej bliskości.

Inną rzeczą jest medykalizacja porodu. Blisko 98% kobiet poddaje się we Francji znieczuleniu zewnątrzoponowemu (a uważa się, że w tych 2% rolę odegrało zbyt duże zaawansowanie porodowe, by bezpiecznie podać znieczulenie). Czy to wciąż poród naturalny? Poczytajcie co
o znieczuleniach mówią doświadczone położne. Jak to wpływa na przebieg porodu i stan dziecka…? Nie wiem skąd badania, że żadnego wpływu nie ma. Pozycja porodowa aprobowana przez francuskich lekarzy (tu podobnie jak w większości polskich oddziałów) – leżąca.
Bo rzekomo łatwiej w razie powikłań o skuteczne działanie. Kolejna dla mnie niezrozumiała rzecz.

Za to podobają mi się francuskie pomysły na „otwieranie oczu” dzieciom, czyli uwrażliwianie ich na różne bodźce, tak aby czerpały z tego radość i uczyły się otaczającego je świata. Nie są skomplikowane, wystarczy bowiem dziecko nauczyć obserwacji chociażby chmur… wdychania zapachu obiadu… słuchania śpiewu ptaków. Buduje się w ten sposób od pierwszych miesięcy motywację dziecka do życia, której uczy się na zawsze.

I ta „nieprzymusowość” również pozyskała moją aprobatę. Przyznam, że sama uległam pokusie książeczek dla noworodków i już myślę o zajęciach pływania dla kilkumiesięcznych maluchów. Lecz uświadomiłam sobie, że to wszystko ma sens tylko wtedy, jeśli chcę dziecko oswoić
z takimi bodźcami a nie nakierunkować na odnoszenie sukcesów.

Fantastycznie, że książka zwraca uwagę na „ludzkie” traktowanie noworodków. Czyli mówienie do nich tak jakby rozumiały nasze słowa. Opisywanie im otaczającej rzeczywistości, informowanie o tym co za chwilę będziemy robić np. „teraz zmienię Ci pieluszkę” i wreszcie mówienie do dziecka po to aby rozpoznać jego potrzeby.
Wielokrotnie uspokajałam noworodki  na swoich rękach czy podchodząc do wózeczka – tylko samym swoim głosem. Cierpliwie i powoli do nich przemawiając, patrząc im w oczy. Mamy twierdziły, że potrafię „zaczarować” dziecko.
A ja jedynie robiłam to co podpowiadał mi instynkt. Nie miałam pojęcia jak terapeutyczne
i rozwojowe jest to zachowanie a także, że ktoś już o tym pisał.
Zachęcam więc do kontaktu ze swoimi maluchami od pierwszych chwil. Do pokazywania mu świata, tłumaczenia tego w czym za chwilę będzie miało swój udział.
Kiedy moja mała przyjdzie na świat, chcę jej wszystkich z mojej pracy przedstawić. Chcę się przywitać z nią i powiedzieć jej, że choć jakiś czas czekaliśmy na chłopca, witamy ją z wielkim szczęściem i radością. A kiedy przyjedziemy do domu oprowadzę ją po naszym mieszkanku jak największego Gościa :) DSC_0777

krew

Kolejkowo

krew

Kilka dni temu na fb, dopadła mnie inicjatywa – Kolejkowej Rewolucji.
Ktoś miał naprawdę fajny pomysł i bardzo potrzebny.  Od razu posypały się słowa uznania
i wsparcia nie tylko od kobiet ciężarnych ale i tych które mamami już były, lecz wciąż pamiętały jak je traktowano podczas ciąży.

A ja?
Jazda autobusem, tramwajem, metrem zawsze wiązała się dla mnie ze sporym stresem.
W pierwszych tygodniach ciąży, bo było mi słabo i obawiałam się, że upadnę. W kolejnych duszno i po prostu już ciężko. Jednak bardzo rzadko, ktoś reagował na mój brzuszek. Jeśli takie sytuacje się zdarzały, zazwyczaj były to panie w wieku mojej mamy – a więc 50+. Nigdy mężczyźni czy młode kobiety. Początkowo traktowałam to nawet jako komplement – skoro
w 7-8 miesiącu, „nie było widać”, że jestem w ciąży. W 9 miesiącu zrozumiałam, że to nie „brak widoczności brzuszka”, czy moja „dobra” figura, ale zwykła ludzka nieuprzejmość, jest przyczyną tego, że nikt mi nie proponuje wolnego miejsca. Zaczęłam więc prosić o jego ustąpienie. Najpierw bardzo nieśmiało, dziękując wylewnie „łaskawcy”, potem już grzeczne acz bardziej stanowczo. Nieustanie dziwiło mnie, że nie ma miejsc w środkach komunikacji przeznaczonych dla kobiet w ciąży. Oczywiście w małych sklepikach, poczcie, banku, w szpitalnej kolejce do rejestracji a nawet aptece, nikt nigdy nie wywołał mnie z kolejki i nie proponował obsłużenia przed innymi. Jedynie doskonale zaopatrzony osiedlowy warzywniak, prowadził politykę przyjazną ciężarnym i takie panie były obsługiwane poza kolejnością.
Inna sprawą były supermarkety, które posiadały „kasy pierwszeństwa” dla kobiet w ciąży
i inwalidów. Cóż z tego, skoro większość ludzi udawała, że nie widzi oznaczenia i z premedytacją zajmowała miejsce w kolejce.  Aby skorzystać z możliwości obsłużenia, musiałam z brzuchem
i zakupami przepchnąć się na początek kolejki.
Również będąc z mężem czy partnerem mam prawo (razem z nim właśnie) skorzystać z takiej kolejki. Nie usiądę na ławce i nie będę czekać na jego powrót.

Pewnego razu będąc w 8 miesiącu ciąży i ciesząc się już sporym brzuszkiem, zajęłam miejsce
w tramwaju tuż przed młodym panem usilnie wpatrzonym w swoją komórkę. Wszystkie pozostałe zajęte były przez starsze osoby. Trzęsło i szarpało jak w wesołym miasteczku, więc już zbierałam się aby poprosić o ustąpienie miejsca. Po cichu licząc jednak, że pan sam się zreflektuje. Jednak on coraz niżej wpatrywał się w swój telefon, podczas kiedy ja coraz niżej prezentowałam mu oblicze swojego brzucha. Bezskutecznie. Sromotnie przegrałam tę nierówną walkę i więcej nie testowałam swojej i czyjejś wytrzymałości.

Tak bym chciała aby młodzi ludzie, zwłaszcza panowie, dostrzegali ciężarne i z uśmiechem odstępowali im swoje miejsca. Bo to naprawdę nie tylko wyraz szacunku i podstaw kultury osobistej ale i bardzo męskie zachowanie.
Również partnerzy pań w ciąż, powinni mieć odwagę zwrócić się o miejsce dla swojej partnerki. Nie wystarczy, że przytrzymają ją w pasie… Urazy w komunkacji miejskiej nie są taką znów rzadkością. Bardzo łatwo o utratę równowagi, omdlenie czy inny uraz.

Moja mama zawsze oburza się na te historie, twierdząc, że w jej czasach było to nie do pomyślenia. Co więc się stało, że czasy obecne są tak mało łaskawe dla ciężarnych?

Bezpieczne kosmetyki w ciąży

Najważniejsze aby już w pierwszych tygodniach ciąży pomyśleć o bezpiecznych kosmetykach,które nie zaszkodzą ani dziecku ani nam.

Nadmierna ufność poszczególnym firmom nie jest wskazana. Bo choć oferują oni kosmetyki
z krzyczącymi sloganami typu: „antyalergiczny”, „dla kobiet w ciąży”, „przebadany dermatologicznie” ” czy nawet „ochrona przed infekcjami”… to wierzyć w te rzeczy nie należy tak po prostu. Ale nauczyć się odczytywać zawartość kosmetyku  i zawsze go sprawdzać.

Kiedy z ciekawości czytam opinie o kosmetykach, nie uchodzi mojej uwadze, że niektórzy
w swoich ocenach, kierują się właśnie sloganem z opakowania, zamiast rzeczywistym działaniem danego kosmetyku. A takie postępowanie może doprowadzić do przykrych konsekwencji typu: podrażnienia skóry, alergia, swędzenie, pieczenie, infekcje. To dlatego niektórzy ginekolodzy, kiedy przechodzimy infekcję okolic intymnych, w pierwszej kolejności zalecają odstawienie płynu do higieny intymnej.

Czego zatem unikać w składach kosmetyków?
Zwracajmy uwagę na kolejność. Najwyżej w spisie są zawarte zazwyczaj substancje, których jest najwięcej.
Oprócz tego uważajmy na:

- detergenty czyli substancje silnie wysuszające
np. Sodium Laureth Sulfate (zwłaszcza jeśli są wysoko w składzie kosmetyku),
- konserwanty (których nie zawsze da się uniknąć, ale na pewno zredukować ich ilość)
np. Sodium Benzoate, Potassium Sorbate, Propylene Glycol, Phenoxyethanol, te kończące się na „…paraben np.  MethylparabenEthylparabenButylparaben…,
konserwanty będące pochodnymi formaldehydu
np.2-Bromo-2-nitropropane-1,3-diol, DMDM Hydantoin, Diazolidinyl Urea,
- nadmierne kompozycje zapachowe.

A te dobre służące naszemu ciału substancje to np.
Allantoin -  która ma działanie  gojące, regenerujące, zmniejszające zaczerwienienia. Dodatkowo nawilża i zmiękcza skórę,
Lactic Acid -  niezastąpiony kwas mlekowy, przywraca fizjologiczne pH oraz  wzmacnia naturalną florę bakteryjną,
Glyceryl Laurate - emolient,
Panthenol - który ma działanie łagodzące,
- Cortex Quercus Extract - ekstrakt z kory dębu, zapobiega stanom zapalnym, infekcjom
i podrażnieniom,
Herbal Extract - to wyciągi z ziół, wyciąg z mydlnicy lekarskiej, szałwii, echinacei, prawoślazu, babki lancetowatej.
Inulin - prebiotyk, wzmacnia florę bakteryjną skóry,
- i wiele innnych…

Każda z nas powinna wybrać kosmetyk, który jej samej będzie najlepiej odpowiadał.

Oto moja lista kosmetyków do pielęgnacji ciała:

  • płyn do higieny intymnej: Biały Jeleń Probiotic Innowacja (do kupienia tutaj),
  • żel pod prysznic: Biały Jeleń Żel Pod Prysznic Łagodzenie (tutaj), Dzidziuś Dla Mamy Hipoalergiczny Żel Pod Prysznic (tutaj), Tołpa Botanic Czarna Róża Odżywczy Żel Pod Prysznic (tutaj),
  • szampon i balsam do ciała również mam z łagodnej linii „Biały Jeleń” ,
  • krem na rozstępy: Elancyl Krem Na Rozstępy W Ciąży (tutaj).

Większość tych kosmetyków dostępna jest w supermarketach (Biały Jeleń), Rossmannie (Tołpa), czy Superpharm (Elancyl).

Uwaga! Wpis powstał w oparciu o niezastąpione rady-  SROKI.

 

4ebeaddc9cc89068f6553bd02be1b4f7

Dolegliwości III trymestru

4ebeaddc9cc89068f6553bd02be1b4f7Trzeci trymestr ciąży to czas ekscytacji pomieszanej
z rosnącym niepokojem. Momenty, gdy najważniejszym będzie wsłuchanie się we własne ciało. 
Nasze myśli nie będą miały szansy krążyć wokół czegokolwiek innego niż TEJ malej istotki w środku oraz oczekiwań
i niepokojów związanych ze zbliżającym się porodem. Podsumowań, sprawdzających czy przygotowaliśmy absolutnie wszystkie niezbędne rzeczy na przyjęcie specjalnego gościa.

Nasze maleństwo.
Nasz noworodek każdego dnia będzie powiększał swoje rozmiary i ilość tkanki tłuszczowej. W tym czasie doskonali przede wszystkim układ oddechowy
i wciąż rozwija układ nerwowy. Odczuwa nasz nastrój, wspaniale radząc sobie z rozpoznawaniem głosów z otoczenia mamy. A głos matki działa na niego pozytywnie i uspokajająco.
Jego ruchy staną się teraz bardziej powtarzalne niż przypadkowe. Będzie rozpychał się wszystkimi kończynami w naszym wnętrzu.
Nie zapominajmy, że wciąż potrzebuje od nas wsparcia witaminowego; w szczególności żelaza, wapnia, wit. D.
Jeśli do tej pory ułożony był miednicowo, ma jeszcze trochę czasu, aby obrócić się do położenia główkowego.

Częstsze badania
Obowiązkowe jest usg do 32 t.c gdzie lekarz sprawdzi jak rozwija się nasze dziecko. Przekaże nam też jego wagę, położenie, umiejscowienie łożyska, ilość płynu owodniowego. Zdecyduje czy konieczne będą kolejne badania usg.
W tym czasie można się również umówić na usg 4D (koszt z nagraniem na płytę w Warszawie to ok. 200 zł). Jest to niezwykle emocjonująca wizyta, cudownie jest móc nareszcie przywitać się ze swoim Skarbem, a na pamiątkę zabrać film z tym jak się uśmiecha, ziewa czy połyka płyn owodniowy.
Jednak…nie zawsze okaże się to możliwe. Aby nie doznać rozczarowania, należy na usg 4D, wybrać się ok. 26 tyg. ciąży (choć nie jest to regułą). Pamiętajmy, że aby uzyskać odpowiedni obraz, nasz maluch musi być odwrócony w naszą stronę, a przy jego buźce powinno być dużo płynu owodniowego, który umożliwi rejestrację w 4D. Dodatkową przeszkodą może być pępowina, która będzie zasłaniała obraz. Tak więc czasem nie uda się zarejestrować takiego obrazu, jaki życzylibyśmy sobie mieć. Słodkie przekąski, spacer przed badaniem, opróżnienie pęcherza moczowego, mogą nie przynieść spodziewanej poprawy i na badanie (jeśli wciąż będziemy mieli na to ochotę) trzeba będzie zgłosić się innym razem.
Wizyty kontrolne u ginekologa po 34 tyg. obowiązują nas co 2 tyg.
Niezwykle ważne będzie teraz skupienie się na odczuwalności ruchów naszego dziecka.
Ktg (ocenę czynności serca płodu plus czynności skurczowej) lekarze zalecają w przypadku, słabiej odczuwalnych ruchów a po 40 tyg. codzienną kontrolę.

Czy powróci hormonalna huśtawka nastrojów?
Trzeci trymestr na pewno do tego predysponuje, również dlatego, że wzrasta poziom stresu. Niestety wykonywanie codziennych czynności nie będzie już takie łatwe. Rosnący brzuszek, ucisk na przeponę, nie pozwalają być tak aktywnie sprawnym jak w początkach ciąży. Niepokoić może sporadycznie pojawiające się kołatanie serca (często w nocy), jednak jest to normą dla tego okresu.

Uwaga na obrzęki!
Jeśli zdarzają się sporadycznie np. w czasie upałów, nie powinnyśmy się martwić. Mijają po odpoczynku z nogami uniesionymi do góry. Nasilone obrzęki, które nie ustąpią po odpoczynku nocnym, połączone z dodatkowymi kilogramami w które przybrałyśmy, w ciągu kilku dni, powinny być monitorowane przez lekarza prowadzącego.
Od początku trzeciego trymestru, niestety do samego końca ciąży możemy także borykać się z bólami pleców, żeber, stawów biodrowych. Pod koniec ciąży również uciskiem na spojenie łonowe.

Piersi rozpoczynają produkcję mleka.
Kilka tygodni przed porodem piersi rozpoczynają produkcję pokarmu. Możemy odczuwać mrowienie oraz sporadyczne wycieki mleka.

Ja wraz z końcem 7 miesiąca rozpoczęłam nawilżanie brodawek odpowiednim kremem do pielęgnacji, aby odpowiednio przygotować je na trudy pierwszych karmień. Pamiętajmy jednak, że masaż brodawek może powodować przedwczesne skurcze, dlatego starajmy się je ograniczać.

Skurcze macicy.
Pojawiają się coraz częściej, nieregularnie, nie powinny być bolesne. Mimo wszystko mogą powodować niepokój. Czasem ciężko je odróżnić od skurczy, które świadczyłyby
o rozpoczynającej się akcji porodowej. Jeśli dopadają nas po znacznym wysiłku czy stresie, starajmy się uspokoić, weźmy niezbyt długą ciepłą (nie gorącą!) kąpiel, połóżmy się na lewym boku. Jeśli skurcze będą się nasilały i wywołają w nas poczucie zagrożenia i niepokoju, udajmy się na izbę przyjęć. Unikajmy w trzecim trymestrze stresów, przeciążeń i dużego wysiłku.

Osobiście wszystkie pobolewania w dole brzucha, które interpretuję jako skurcze (te podobne do skurczów związanych z miesiączką) odbieram jako niepokojące. Nie rozumiem stwierdzenia „skurcze niebolesne”,  mogę zrozumieć „mijające”, „mało intensywne”…ale co to znaczy, że są niebolesne? Potrafię je odróżnić jedynie od bólu więzadeł czy żołądka. Dla mnie każdy skurcz objawia się tym, że go odczuwam, co prawda z rożną intensywnością, ale jednak… Być może nie uważałam na zajęciach z kobiecej fizjologi, albo po prostu nie zgłębiłam tego tematu tak jak należy…

Drobne zmiany skórne.
Przypominające pokrzywkę, mogą wystąpić już w 8 miesiącu ciąży. Pojawią się w okolicach brzuszka i na udach. Nie są groźne i nie trzeba ich specjalnie pielęgnować.

Relaks-dla-Mamy-i-Maluszka_Soliton,images_big,5,SL350-2

Muzyka i bajki…

Przez całą ciążę wiedziałam, że chcę kształtować rozwój mojego malucha także przez muzykę
i czytanie na głos bajek. Jakie było moje zaskoczenie kiedy okazało się, że znalezienie odpowiedniej gamy dźwięków, wcale nie jest tak banalnie proste jak sądziłam. 

Mądre poradniki doradzały aby słuchać Mozarta i to koniecznie w gamach „dur”.
- Oh, pomyślałam – nie ma problemu, przecież ja lubię Mozarta! W dzieciństwie kilka płyt przesłuchanych –  przez mamę podsuniętych…Ale tym razem tak prosto nie poszło, gdyż Mozart odpychał mnie i jakby szarpał każdą strunę mojej świadomości. Przerzuciłam się na muzykę dla zasypiających niemowlaków i tu też niewypał.
- Jakie to ma mieć znaczenie stymulujące czy rozwojowe? Pytałam samą siebie. Skoro obie zasypiałyśmy przy tym w mig, bez przejawów żadnych inspirujących myśli.

Więc wybił 8 miesiąc, a ja bez muzyki dla mojego dziecka (moje podśpiewywanie, choć dla malej przyjemne zapewne… nie wystarczało).

I nagle na najniższej półce w supermarkecie (nie tam w jakimś sklepie muzycznym), słodki maluch z koronką rzęs „reklamuje” „Relaks dla Mamy i Maluszka”. cz.2 Rozglądam się wszędzie za pierwszą, ale nie ma. Więc biorę tę. I gdy tylko wpadam do domu „załączam”. I co? I pięknie jest! I stymulująco. I kojąco. I co najważniejsze, mnie jest tak przyjemnie tego słuchać :)
A Dziecię Me jakie aktywne!

Relaks-dla-Mamy-i-Maluszka_Soliton,images_big,5,SL350-2

Jest tu: „Cannon d-dur” (Pachelbel), która zawsze kojarzy mi się z uroczystościami ślubnymi. Spokojne- „Preludium – dziewczyna z lnianymi włosami ” (Debussy) w wykonaniu znakomitego T. Zająca, która przenosi mnie w czas leniwych niedziel z amerykańskimi serialami dla młodzieży (zanim przestały być tak nużąco płytkie). Jest „The lonely shepherd „(J. Last) tu
w wykonaniu Wirtuozów Lwowa. Utwór który przypomina mi słodkie i parne młodzieńcze wieczory, kiedy miłość pukała do moich drzwi i zostawiała oprócz strumienia łez, także nadzieję, że kiedyś będzie tak pięknie i magicznie, że nie będę w stanie tego udźwignąć. Jest nawet Bach
z „Arią na strunie g”
 …

A miałam słuchać 2 godziny dziennie. A słucham cały dzień. I szybko nie przestanę.

I będę musiała jak najszybciej nabyć cz.1.:

relaks-dla-mamy-i-brzuszka-b-iext24900692

i 3 z pewnością też:

spij-kochanie-relaks-dla-mamy-i-maluszka-b-iext26609076

a może i smooth jazz z cz. 4 który wprost uwielbiam :)

relaks-dla-mamy-smooth-j_1026

I nie jest to żaden wpis sponsorowany. Polecam z serca swego i „wypróbowania” na nadszarpniętych już nieco nerwach mych.

Podobieństwa

Jeśli chodzi o przeżywanie ciąży wszystkie jesteśmy (w tym) podobne. 
Opętane myślami, że teraz musimy robić każdą rzecz dokładnie jak należy.
Uzależnione od działów: „czy to bezpieczne?”, „czy w ciąży można?”
I wielokrotnie nie mające niestety wrażenia, że proces ten wymyka się nam spod kontroli.
I czasem niepotrzebnie straszy, dominuje, usadza w fotelu.
A czasem tak potrzebnie…

Potem zapewne jesteśmy podobnymi Mamusiami. 
Pierwszy raz na pewno nadgorliwymi.
Nawet jeśli wiemy, że czas z dziećmi to nie tylko urocze ubranka w sówki, milusie kocyki z dwiema warstwami, perfekcyjnie przygotowane pokoiki.
I te plany: jaką ja będę mamą superaśną, kochającą, wyrozumiałą, śledzącą najnowsze trendy modowo – zabawkowe. Czego to ja dziecku memu nie będę gotowała, na jakie cudowne spacery zabierała…
Pewnie obok tego duża doza niepewności, ale jednak i ta pewność, że skoro „chcę to mogę przecież”.

A potem pewnie to podobne rozczarowanie, że nie jest jednak tak idealnie.
Że do ideału to tak daleko jak do Ameryki. Że tylko koło małego „ok” może to wszystko stać.

Że bałagan, stres, nerwówka, mało czasu dla siebie. Mało? Albo i wcale. Umyć się lub zęby (do wyboru) to czasem będzie spory luksus.
Przytłaczająca bezsenność albo wszechogarniająca senność raczej…
I herbata, co 5 raz z rzędu już wystygła zanim miała szansę rozpłynąć się kojąco po naszym gardle.

A może nie będzie tak źle, może da się to zorganizować jakoś?

Nie wiemy tego jeszcze. Gdybamy. Boimy się i ufność pokładamy na zmianę.
Ale nie wiemy bez wątpienia, bo zostaniemy mamami po raz pierwszy. Należy nam się ta niewiedza.
Ta radość pomieszana z ogromnym lękiem. To zwątpienie nawet na zasadzie: „no i po co mi to było?”.
I to szczęście pierwsze. Niezmącone wiedzą, która daje pewność, a odbiera dziecięcą wiarę.

Dla wszystkim mam, które za chwilę „idą rodzić” .I dla tych, którym jeszcze kilka tygodni. Kiedy już trochę dość, a jeszcze końca nie widać…
POWODZENIA! 

Ściskam mocno Was wszystkie :))

Dolegliwości II trymestru ciąży

Koniec I trymestru często niesie ze sobą kojące uczucie „oddechu” po niepokojach i uciążliwych objawach związanych z pierwszymi trzema miesiącami. 

76f312282d2e9ca859340e1b55a0eff0

II trymestr ciąży.

Redukcja dotychczasowych dolegliwości.

Drugi trymestr wita nas zdecydowaną poprawą samopoczucia. Powoli zaczyna mijać huśtawka nastrojów. Normalizuje się sen. Ustępują lub ulegają osłabieniu takie objawy jak: nudności, wymioty, niestrawność. Piesi przestają być nadmiernie tkliwe. Poprawia się apetyt. Odczuwamy dużo więcej energii.

Jeśli jest inaczej zastanówmy się co robimy nie tak. Być może jesteśmy przemęczone pracą lub potrzebujemy odciążenia w codziennych obowiązkach. Powodem może być też brak odpowiednich witamin i minerałów.

Suplementacja witamin.

Od 4 miesiąca, powinnyśmy pomyśleć o dodatkowej suplementacji witaminami. Produkty
w które bogata będzie nasza dieta, nie zawsze pokryją całe zapotrzebowanie, a do tego będą wymagały dużego  dietetycznego samozaparcia. Pamiętajmy o suplementacji: żelazem, jodem, kwasami DHA, wit. D3. oraz przyjmowaniem probiotyków ginekologicznych.

Czas na intensywną pielęgnację skóry.

Około 15 tygodnia ciąży możemy zacząć stosować kremy czy oliwki na rozstępy. Najlepiej dwukrotnie w ciągu dnia. Pozwoli to zminimalizować nieprzyjemne uczucie napinania
i swędzenia skóry. Ważne będzie też głębokie nawilżanie całego ciała.

Przygotowanie na pojawienie się maleństwa. 

To doskonały moment aby zaplanować remont mieszkania czy pokoju dziecięcego, tak by stworzyć odpowiednie warunki dla naszego malucha. Ale także poświęcić więcej czasu naszym mężom czy partnerom. Nie zapominajmy, że przez ostanie 3 miesiące przez nasze zmienne humory, mogli poczuć się zaniedbani. Ostatnie tygodnie 3 trymestru warto wykorzystać na kompletowanie wyprawki dla siebie i maleństwa.

Radzę nie zwlekać aż do 3 trymestru z niezbędnymi zakupami, aby uniknąć przykrych niespodzianek. Fakt, że wszystko jest przygotowane, daje nam poczucie bezpieczeństwa
i istotnie wpływa na nasz komfort. Możemy wtedy skupić się czasie tylko z naszym maleństwem. Wsłuchać się w jego potrzeby, obserwować swoje ciało.

Promocje i sklepy z artykułami dla dzieci przyciągają nas jak magnez. Nie kupujmy zbyt dużej ilości ubranek. Mądrze wybierajmy rozmiary i konkretne rzeczy. Moim zdaniem ubranka, które mama zabierze dla swojej pociechy do szpitala powinny być nowe (lecz oczywiście uprane
i wyprasowane).

Wyprawka dla rodziców i dziecka powinna być w gotowości od 32 tygodnia ciąży.

Inne dolegliwości: 

Niektóre dolegliwości mogą ustąpić jednak na ich miejsce pojawiają się nowe. Bądźmy przygotowane na bóle głowy, zatkany nos czy krwawiące dziąsła.

Nigdy nie skarżyłam się na bóle głowy, jednak w drugim trymestrze niestety ich doświadczałam. Pomagał sen, świeże powietrze. Starałam się pić dużo płynów. Sprawdziłam też poziom wapnia. Jego niedobory mogą bowiem wiązać się z nasilonymi bólami głowy.

Na zatkany nos pomocne będą lekkie ziołowe krople, a w okresie jesienno – zimowym zainstalowanie dobrego nawilżacza powietrza.

W przypadku krwawień dziąseł polecam zamianę pasty do zębów, na taką która tym objawom będzie zapobiegać. U mnie sprawdziła się pasta „Lakalut aktiv”.

Doskonale jeśli przed planowaniem ciąży, wyleczymy wszystkie ubytki. Wizyty u dentysty
w czasie ciąży o ile nie skutkują poważnymi zabiegami czy np. wybielaniem, są zdecydowanie wskazane. Kontrolnie raz w każdym trymestrze. Pamiętajmy, że w ciąży wzrasta podatność na próchnicę, dlatego istotne będzie też częstsze niż zazwyczaj szczotkowanie i ograniczenie słodkich przekąsek.

Uwaga na odwodnienie szczególnie latem! 

Wystarczy zaledwie kilkanaście minut w pełnym słońcu, by nabawić się niepokojących objawów. W przypadku odwodnienia, spada ciśnienie krwi, możemy mieć zawroty głowy, czujemy się otępieni. Organizm oprócz wody potrzebuje uzupełnienia elektrolitów, które utracił.

W upalne dni dbajmy o nawodnienie, wypijając przynajmniej 2 l płynów dziennie. Konieczne będzie odpowiednie nakrycie głowy, zastosowanie kremu z filtrem. Zaopatrzmy się też w okulary przeciwsłoneczne i mały wachlarz.
Unikajmy przebywania na słońcu w samo południe.

Przekażmy dobrą nowinę najbliższym. 

Po upływie decydujących trzech miesięcy, dochodzimy do czasu kiedy możemy już obwieścić rodzinie i przyjaciołom wiadomość o powiększeniu rodziny :)